Nowości

Rozwój

W latach 90-tych, jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać najróżniejsze, prywatne restauracje. Zapotrzebowanie na kucharzy z doświadczeniem i dobrą praktyka było bardzo duże. To był dobry czas dla mnie, mogłem przebierać w ofertach. Pięć lat w renomowanym hotelu otwierało mi drzwi do kariery. To był też okres kiedy ze wszystkich stron napływały produkty z zagranicy, głównie z zachodu, sklepy zaczęły być coraz lepiej zaopatrzone, otwierały się hurtownie gastronomiczne, mające w ofercie asortyment, praktycznie z całego świata. Dla kreatywnych kucharzy to był wyjątkowo twórczy czas. Hulaj dusza piekła nie ma! Zostałem Szefem Kuchni w nowo otwartej restauracji „ Modern Cuisine” Zacząłem budować zespół, dołączyło do mnie kilu znakomitych kucharzy. Tworzenie nowych receptur, wykorzystanie ciekawych produktów, pochłaniały mnie bez reszty. Już nie wyobrażałem sobie żebym mógł robić w życiu cokolwiek innego. Pokochałem tę robotę! Zrządzenie losu przerodziło się w miłość i wielką pasję do gotowania.
Świadomość
Lata mijały, miałem już spory bagaż doświadczeń, wiele zrealizowanych projektów. Pomagałem otwierać lokale, rekrutowałem, szkoliłem, układałem menu, zarządzałem kuchnią i całymi restauracjami. Prowadziłem warsztaty, organizowałem cateringi, budowałem i kreowałem miejsca od podstaw. Z pod mojej ręki wychodziło pokolenie młodych adeptów sztuki kulinarnej, część z nich kiedyś będzie lub już jest Szefami Kuchni. Kilka lat prowadziłem własny lokal, kilka kolejnych firmę cateringową. Jedno było niezmienne. Wciąż miałem ten sam zapał i jarałem się każdym nowym wyzwaniem, moja praca nadal mnie cieszyła i dawała mega energie. Choć było w niej nieraz dużo emocji, potu, łez, radości i zwątpień, to i tak z uśmiechem pierwszy do kuchni przychodziłem i ostatni gasiłem światło. Z czasem jednak zmieniło się spojrzenie na produkty. Zacząłem staranniej je wybierać, bardziej selektywnie, czytać uważnie etykiety. Każdy z nich miał swoją historię, często za nim stał człowiek, starałem się więc wybierać lokalnych dostawców i zaufanych sprzedawców, to dla mnie miało szczególną wartość. Kilka lat wcześniej każda rzecz, która była nowa, nieznana, najlepiej importowana, ładnie zapakowana cieszyła i wydawała się super! Pesto w słoiku, ryba mrożona z dalekiego morza, oliwa w ładnej

butelce, wędlina plastrowana w plastiku. Dzisiaj tych rzeczy nie wziąłbym do ręki. Bazylię na pesto zamówiłbym u Pana Andrzeja, bo wiem że nie pryska i dba o swoje rośliny jak o własne dzieci. Utarłbym w moździerzu, a nie zmiksował blenderze, rybę wyłącznie świeżą u stałego dostawcy, zawsze w całości nigdy w filecie, żeby móc spojrzeć jej w oczy i skrzela. Oliwę wyłącznie od bezpośredniego dystrybutora z Włoch, Grecji lub Chorwacji, najlepiej z małej lokalnej tłoczarni. Wędlinę plastrowaną , wrrr! Na samą myśl mam zgagę. Większą uwagę skupiam na jakości, nie tylko tym co finalnie trafia na talerz, ale z czego powstało danie i jakie ma wartości odżywcze i prozdrowotne. W końcu jesteśmy tym co jemy.
Tak zrodził się mój najnowszy, a może najzdrowszy projekt ☺ COVID = ZDROWO ZAKRĘCONY
Z własną produkcją słodkich, zdrowych przetworów nosiłem się już wcześniej, ale wciąż brakowało czasu. Przy prowadzeniu restauracji 24- godzinna doba jest zawsze za krótka, a rozciągnąć jej się nie dało 😉 Choć na własne potrzeby i najbliższych zawsze znalazłem czas na zrobienie konfitur ze świeżych owoców, gęstych powideł, czy kremu czekoladowego lub kokosowego. Oczywiście wszystko, bez cukru, oleju palmowego, czy sztucznego dodatku. W słoiczkach miały znajdować się głównie dobrej jakości sezonowe owoce lub krem z dobrej czekolady bez cukru, dosłodzonej ksylitolem. W końcu zdrowie to najlepsze co możesz podarować bliskim. Pod koniec roku 2019 na świat przychodzi nasza córeczka Anielka, zaraz po tym świat ogłasza stan epidemii, COVID szaleje! Restauracje zostają zamknięte, moje życie spowalnia, nigdzie się nie śpieszę, mam czas dla rodziny, zaczynam realizować pomysły, na które wcześniej brakowało czasu. Kupuje owoce, zamykam w słoiczki, tworzę receptury na słodkie kremy z czekolady, konfitury, masła orzechowe. Zaczynam obdarowywać przyjaciół domowymi, naturalnymi, zdrowymi przetworami. Wracają do mnie z prośbą, że chcą kolejne słoiczki i żebym zaczął je sprzedawać, bo dali spróbować znajomym i mają już zamówienia. Zebrałem grupę przyjaciół i w kilka miesięcy stworzyliśmy manufakturę przetworów „Zdrowo Zakręcony”. Tak pasja przerodziła się w biznes, choć nie lubię tego słowa.

ARTu

Podobne wpisy

6 Komentarzy

  1. Doskonałe słoiczki z pyszną i zdrową zawartością – tego mi brakowało na rynku. Promuję, próbuję i kibicuję 🙂 w każdym Twoim daniu i słoiczku czuć tę miłość do produktu i pasję do gotowania. Żaden normalny człowiek nie wróci do starych nawyków ani wcześniejszych przetworów po spróbowaniu Twoich. Niech Ci się kręci Zakręcony 🙂

  2. Artur 🙂 wspaniałe wieści. Kibicuje mocno. Bo fakt – czego się dotkniesz to smaczne. Z serca 🙂 życzę rozwijaj dalej zakręcone słoiczki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.